O kobietach …nie tylko dla mężczyzn

Na każdą taką randkę należy się przygotować według zasady: nic z tego nie będzie. Jasne, że i tak będą te wszystkie upiększania, ilość czasu – nie ograniczona, jak jest pół godziny – to pół godziny, jak jest pół dnia – to pół dnia, i tak będzie malowanie w taksówce na czerwonych światłach, ostatnio właśnie powiedziałam taksówkarzowi, aby tak nie pędził, potrzebuję przynajmniej parę czerwonych świateł.Później człowiek kogoś widzi i w zasadzie od razu już wie, czy będzie to takie grzeczne gadanko, bo nie wypada inaczej, czy jednak coś się będzie działo, i jak by ktoś był znawcą mowy ciała, to na pewno by rozpoznał te wszystkie uśmieszki, dotykanie ucha czy ust, pochylanie się ku drugiej osobie czy dotknięcie rękawa podczas rozmowy.

Ja na tym się nie znam, tylko czasami myślę: co to ja takie miny robię, oblizuje usta, dziwnie się śmieje i cały czas gadam…W ogóle to bardzo dobrze, jak się śmieję. Jeżeli ktoś mnie rozśmieszy, jest to połowa sukcesu.
Inaczej to tylko człowiek myśli, jak to dyskretnie popatrzeć na zegarek…Mam taką wadę: czasami umawiam się z grzeczności: jak ten ktoś jest bardzo miły, dobrze wychowany i jakoś tak strasznie mnie adoruję, to myślę, no dobrze, raz z nim się spotkam…później może być drugi raz i trzeci i już człowiek nie wie, jak z tego wybrnąć.
A tu już się poznaje mamusie, przypadkiem przedstawia się rodzinie i jest po ptakach a mówi się, że to kobieta wybiera…tzn., teoretycznie facet, ale wcześniej i tak już niby został wybrany przez kobietę…

Podobno to się nazywa „atakowanie miłością”.
Może i za mąż wyszłam przez taki przypadek…
Jak się mówi facetowi, który mieszka kilkaset kilometrów od ciebie, tak niechcący: co robisz dziś wieczorem a on wsiada do samolotu i przylatuje – nie ma ratunku…
Teraz też to się zdarza: dość wyrośnięte dzieci chcą jechać z tobą na wakacje, lubią twoje prezenty, piszą karteczki: I love you…nie ma mocy … czasami to trwa nawet kilka lat…
A ktoś tam mnie uważa mnie za silną kobietę…  www.sniezko.com.pl

Czasami jednak jest inaczej i to dopiero jest problem.
Człowiek głupieje jak nie od pierwszej chwili, to od drugiej, później czeka na te telefony, maile…niby jestem taka feministka a nie lubię dzwonić do faceta częściej niż on do mnie, pisać maile, jak nie ma odpowiedzi na poprzednie…
Im bardziej mi si podoba, tym bardziej nie lubię…
Im bardziej mi się podoba, tym dłużej nie chcę zobaczyć jak mieszka i napić się w tym jego mieszkanku dobrej kawy…

Czy w ogóle pojęcie zaprosić na kawę nie jest dwuznaczne?
Ostatnio nawet w kawiarniach zamawiam herbatę… na wszelki wypadek…

Ludmila

Uwielbiam być kobietą.
Chodzić na obcasach i bez obcasów.
Być umalowaną i nie umalowaną.
Dla kogoś być kumplem a dla kogoś damą.
Wsiadać do otwieranych przede mną drzwi samochodu.
Sama targać te wszystkie zakupy.
Flirtować i rozmawiać poważnie.
Postępować według zasad i wbrew nim.

Być nie do zdobycia i do zdobycia.

Lubię jak on mnie słucha.
Lubię jak zbyt nie ulega moim racjom.
Jak mną się opiekuje.
Jak daje mi samej o siebie zadbać.

Przyciągać i odpychać.
Grać i nie grać.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *