Strefa przemysłowa Warszawy

Pierwsze wpisy na blogu kunstmaschine404.o12.pl/wp/ poświęcę wyprawom fotograficznym do mało znanego terenu w północnej części prawobrzeżnej Warszawy. Jest to miejsce egzystujące niejako obok miasta, na innej płaszczyźnie, omijane przez ludzi i nieopisane w przewodnikach.

Pelcowizna i przyległy Żerań to ciągnące się kilometrami przemysłowe pustkowia, zdominowane przez porzucone hale, nieczynne fabryki, niszczejące ruiny i pordzewiałe bocznice kolejowe. Przywodzą na myśl stalkerowską „Zonę” Tarkowskiego i „Piknik na skraju drogi” Strugackich bądź klimat gier Stalker i Fallout. Dają schronienie złomiarzom, kanalarzom i bezdomnym. Fotografom oferują za to nieskończoną liczbę ciekawych kadrów. Na pewno nie są też do końca bezpieczne.

 

Od południa granicę Pelcowizny wytycza ruchliwa ulica Starzyńskiego. Im bardziej na północ tym krajobraz robi się surowszy. Tramwajem, dawną ulicą Stalingradzką, dziś Jagiellońską, wjeżdża się w prawie niezamieszkały rejon przemysłowego pogranicza. Mijamy strzeżony Instytut Dróg i Mostów, peerelowskie budynki w których zlokalizowano biura, stację benzynową, uczelnię Koźmińskiego, dawny tor próbny FSO, nieoświetlone przejścia podziemne, puste salony meblowe, zapuszczone działki, wyburzone ruiny, opuszczone parkingi. W tle, po drugiej stronie rzeki majaczy cywilizacja – bloki Bielan i Żoliborza oraz „Manhattan” Centrum.

Kiedyś dzielnica ta tętniła życiem. Początek wielkiego przemysłu w tej dzielnicy Pragi przypada na lata 50. Powstały wtedy zakłady takie jak EC Żerań wraz z portem, fabryka Elementów Budowlanych „Faelbet”, Instytut Chemii i Techniki Jądrowej a przede wszystkim Fabryka Samochodów Osobowych. W 1951 roku z taśmy montażowej FSO zjechał pierwszy wyprodukowany w powojennej Polsce samochód osobowy. Rozpoczęła się trwająca 50 lat era, w czasie której zbudowany tu cztery miliony samochodów takich jak Warszawa, Syrena, Fiat, Polonez i Daewoo. Od 2008 roku dźwięk pracy w halach produkcyjnych ostatecznie zamarł. Pod brezentem niszczeją przestarzałe maszyny.

Wieczorem okolica robi się ciemna. Pamiętam późną podróż taksówką wzdłuż czerwonych ekranów zakrywających zrujnowane budowle FSO. Ulice nieodległego centrum przeobrażały się w nieskończoną matrycę pulsujących życiem światłowodów. Szary nieład, obrębiony neonowymi liniami i płonący wielobarwną łuną, wchodził w inny wymiar, przekształcał się w swoje wirtualne oblicze. Zupełnie inaczej było tutaj gdzie prawie żadna latarnia nie rozświetlała mroku. Stary kierowca taksówki wspominał z sentymentem swoją pracę w FSO, gdy w słoneczne dni wychodziło się wprost na nadwiślańską plażę.

Warto zejść z aparatem z głównej arterii Pelcowizny. Drugi obieg stanowi ulica „Golędzinowska” używana tylko przez ciężarówki z cementowni. W dolnym jej odcinku przycupnęły baraki skupów złomu. Dalej po horyzont rozciągają się pasma torów kolejowych obiecujące ciekawe fotografie. Wystygły moloch fabryki FSO góruje nad okolicą. Eksploratorów oprócz zbieraczy złomu uprzedzili też graficiarze zostawiając swój ślad na porzuconych wagonach i budynkach. Bije od nich jakaś groza zmuszającą do trzymania się z daleka. Dominuje cisza przerywana fałszywym echem pracy maszyn. Docieramy do czynnej stacji kolejowej. Głośnik zapowiada przyjazd pociągu do pustego peronu. Światło zmienia się na czerwone na opuszczonym skrzyżowaniu.

Pracuję od trzech lat w jednym z biur ulokowanych na południu przemysłowej „Zony”. Z okien widzę niewielkie i ponure osiedle. Na balkonach wisi pranie a w słońcu praży się skupisko talerzy satelitarnych. Skądś dobiega ledwo słyszalny pogłos telewizji. Wyleniały pies obszukuje kontenery. Wydaje się, że to normalne miejsce, podobne do tysięcy innych w Polsce. Wystarczy jednak oddalić się od głównej arterii by znaleźć się w post-przemysłowej dziczy, jak gdyby wkroczyło się do innego wymiaru miasta.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.