Transport przegrywa z prawem?

Transport jest miejscem bardzo silnej konkurencji. Konkurencji na tyle silnej, że gdzieś po drodze gubi się to, co bardzo istotne – bezpieczeństwo na naszych drogach.

Dążenie do zysku za wszelką cenę to choroba trawiąca transport. A ponieważ jest ona ciężka to i stosowane lekarstwa prawie zabójcze. Lekarstwem jest prawo i jego egzekucja. Niestety, tak jak konkurencja nie zna umiaru również legislacja, która zmieniła się w nieustanny zalew regulacji prawnych zarówno o rodowodzie unijnym jak i z rodzimego parlamentu. I tak się już porobiło, że nie do końca wiadomo co gorsze, choroba czy kuracja. W zalewie bowiem dobrych chęci legislatorów wszelkiej maści, dawno już zgubił się sens i zwykły zdrowy rozsądek. To co obserwujemy w zakresie tworzenia nowego prawa przypomina mi pewien odcinek drogi, którym co pewien czas jestem zmuszony przejeżdżać. Otóż, jakiś zapoznany drogowiec w zapędzie,jakżeby inaczej, do zapewnienia bezpieczeństwa ruchu drogowego postawił na odcinku jakichś góra 50 metrów 22 znaki drogowe (dwadzieścia dwa na pięćdziesięciu metrach!). Pomimo, że już od kilku lat jeżdżę tą drogą, jeszcze nigdy nie udało mi się przeczytać wszystkiego za „jednym zamachem”, pomimo, że jeżdżę tam grzecznie 50 km/h, bo dodatkowo stoi tam fotoradar. Tą samą sytuację, moim zdaniem, mamy w przepisach dotyczących transportu drogowego. Już nikt, łącznie z twórcami tego prawa, nie wie o co właściwie w tym wszystkim chodzi. Dowody? Proszę bardzo, wystarczy powiedzieć, że w kancelarie prawne zajmujące się obsługą transportu zatrudniają już specjalistów: osobno prawnicy od czasu pracy kierowców, osobno od systemu winiet, osobno od innych spraw. Zmiany prawa mają jednak wpływ nie tylko na sytuację na drodze.Pod ich wpływem prężnie rosną firmy molochy- spedycje. Dzieje się tak, gdyż gąszcz przepisów wymaga zatrudniania coraz większej liczby osób zajmujących się obsługą prawną i papierkową, wynikającą z przepisów prawa. I wtedy duże spedycje przejąć mogą, nie tylko sprawy załatwiania wolnych ładunków dla ciężarówek, ale również wszystkie sprawy „papierkowe”. To powoduje, że mały, przeciętny przewoźnik, który gubi się w zawiłościach paragrafów chętnie oddaje się w ich ręce. Tylko czy jest to właściwy kierunek rozwoju, którym powinien pójść transport? Czy rzeczywiście tak rozumiana (i w zasadzie prawnie wymuszana) koncentracja jest dla branży korzystna? Mam poważne wątpliwości, Nadmiar prawa, nawet najlepszego, zawsze jest bowiem szkodliwy. Czy moje wątpliwości są słuszne okaże się już za kilka lat.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *